OGÓLNY  PODZIAŁ  TWÓRCZOŚCI  W. PAWLIK

27.04.2007r.
 

W twórczości nyskiej powieściopisarki można wyróżnić dwa nurty.

- nurt regionalno-historyczny,

- nurt egzotyczny.
 

Pierwszy nurt dotyka spraw jakże nam wszystkim – nysanom – bliskich, spraw żywo nas interesujących, bo dotyczących historii Nysy i regionu nyskiego. Jest to początkowy okres twórczości pisarki nacechowany fascynacją Nysą i jej historią. Do tego nurtu zakwalifikujemy powieści:

*Spotkali się nad Nysą”,

*Tryptyk nyski”,

* niedokończoną trylogię historyczną („Gallickie lilie", „Probusowy sąd" i „Osiedleńcy”). Ponieważ autorka nie nadała temu cyklowi tytułu to na potrzeby tego opracowania zatytułowaliśmy go „Trylogią nyską”.
 

Młoda nauczycielka szybko zaaklimatyzowała się w Nysie, wtopiła się w środowisko i włączyła w nurt inicjatyw społecznych, które miały na celu zintegrowanie ludności, przybyłej tutaj po wojnie z różnych stron kraju. Z racji swoich zainteresowań Wanda Pawlik została przewodniczącą sekcji historycznej Towarzystwa Re­gionalnego Ziemi Nyskiej. Swoją aktywność nakierowała na kształtowanie umiłowania do miasta i właściwie pojętego patriotyzmu lokalnego. Celem jej było rozwijanie wiedzy o Nysie i znajomość historii miasta i regionu.
 

Pisarka w wywiadzie udzielonym w 1980 r. stwierdziła: Jeszcze przed debiutem powstało kilkanaście opowiadań o Nysie, jej tysiąc letniej historii. Dotyczą czasów od średniowiecza do epoki królów elekcyjnych. Kilka z nich ma się ukazać w miesięczniku „Opole”, a inne - opolska rozgłośnia ma przedstawić na swojej antenie.[1]

W swojej pierwszej powieści „Spotkali się nad Nysą” Wanda Pawlik powraca do pierwszych powojennych lat na terenach tzw. Ziem Odzyskanych. Tutaj los zetknął przesiedleńców i repatriantów z ludnością mieszkającą na tych ziemiach od wieków. Tematem powieści są trudne i burzliwe losy tych wszystkich ludzi. Nieprzypadkowo akcja rozgrywa się na wsi nieopodal Nysy. W zasadzie powieść tę można uważać za historyczną - dotykała bowiem spraw historii najbliższej.
 

"Tryptyk nyski” jest swoistą fabularyzowaną rozprawą naukową przenoszącą nas w czasy dość odległe. Autorka przybliża czytelnikowi wydarzenia mające miejsce w Nysie w XV i  XVI wieku – w latach świetności Nysy. W powieści tej pobrzmiewają reminiscencje nie wydanej trylogii. Jest ona w gruncie rzeczy twórczą kontynuacją niedokończonej „Trylogii nyskiej”.
 

Ogarnięta pasją historyczną, miała zamiar napisać wielką „Trylogię nyską”, ukazującą dzieje rodu śląskiego żyjącego na pograniczu polsko-czeskim na przestrzeni wieków. Dla zafascynowanej swoim miastem pisarki Nysa i jej okolice (dawne Księstwo Nyskie) była swoistym tyglem kulturowym, w którym przez wieki przemieszały się różne nacje. Śląska trylogia miała być opus magnum (łac. wielkie dzieło) nyskiej powieściopisarki. Dzieło to, co prawda nigdy nie wydane, stanowi jednak ważny etap w twórczości Wandy Pawlik.
 

Pod koniec lat sześćdziesiątych XXw. zaproponowała tę trylogię pewnemu warszawskiemu wydawnictwu, jednak oferta nie została przyjęta. Odrzucono ją nie dlatego, że była zła, ale dlatego, że nie podobał się sposób przedstawienia materiału. Z listu jaki po latach pisarka napisała do opolskiego pisarza Kazimierza Kowalskiego dowiadujemy się, że przesyłka do wydawnictwa była zapisana na taśmie magnetofonowej (zapis był złej jakości, sporządzony na starym magnetofonie). Pisała ona: […] mało mam czasu na pisanie, więc część moich „rękopisów" znajduje się w takim stanie. Ten „rękopis " wzbudził w wydawnictwie warszawskim przerażenie. Owszem, nawet przesłuchali i pochwalili, ale - zwrócili, nie mają maszynistki, która by to przepisała. [2] Dodatkowo archaizacja języka zastosowana w dwu pierwszych częściach trylogii jest formą trudną dla przeciętnego czytelnika. Zniechęcona pisarka zarzuciła pracę nad rozpoczętym dziełem i poszła w kierunku egzotyki. Nawet „Tryptyk nyski” kilkanaście lat czekał na jej decyzję o skierowaniu do druku.

W tym miejscu można też wymienić powieść nawiązującą do historii Paczkowa pt. „Miasto”, o której pisarka w wywiadzie z 1980 r. mówiła: Muszę ją jeszcze poddać pewnej obróbce językowej.[3] Powieść ta nie doczekała się wydania.

 

Drugi nurt to wyraz tęsknoty za wielką przygodą, za nieznanym, za egzotyką. Lata siedemdziesiąte XX wieku przynoszą fascynację Wandy Pawlik egzotyką, wymuszoną w zasadzie brakiem zainteresowania ze strony wydawców jej projektami (częściowo zrealizowanymi) związanymi z opisaniem losów Nysy od XIII do XX wieku.
 

I tu pytanie: skąd nyska pisarka, która odwiedziła tylko kilka ościennych krajów (socjalistycznych), posiadła wiedzę na temat realiów życia w dalekich egzotycznych krajach? Choć pisarka tworzyła swe dzieła w Nysie, to miała od lat namiastkę tej egzotyki, a to dzięki bliskiej znajomości z werbistami – misjonarzami ze Zgromadzenia Słowa Bożego. Księża misjonarze prowadzili parafię, w której pisarka mieszkała od lat, a szkoła, w której pracowała ma siedzibę w dawnym klasztorze werbistów. Dodatkowo w 1966 r. Departament Oświaty Rolniczej skierował do nyskiego Zespołu Szkół Rolniczych uczniów przybyłych z Afganistanu, Cypru i Omanu. Przez pięć lat uczyli się oni w Technikum Weterynaryjnym, które w owych latach było jednym z lepszych w kraju. Cudzoziemscy uczniowie w szkole, częste osobiste kontakty z misjonarzami i misjonarkami przyjeżdżającymi do Nysy i listy z misji wzbogaciły jej wyobraźnię i pozwoliły na literackie odtworzenie wydarzeń rozgrywających się tak daleko od Polski – w krajach, w których nigdy nie była.
 

Spod jej pióra wyszło kilka powieści opowiadających o dalekich krajach:

* „Ciąg dalszy pisze Kofi”,

* „Dziwny świat Tahunii Sasaki”,

* „Decyzja”,

* „Pług i kindżał”.
 

Co prawda akcja książek” toczy się daleko od Polski, ale w gruncie rzeczy pisarka opisuje świat, z którym obcowała. W trzech pierwszych powieściach opisuje życie w polskich misjach prowadzonych przez werbistów (Afryka, Indonezja, Ameryka Południowa). Natomiast w losach Gariba (z powieści „Pług i kindżał”) można doszukać się losów któregoś z piętnastu młodych Afgańczyków uczących się w nyskim Technikum Weterynaryjnym. Książki te łączy, oprócz egzotycznych opisów krajobrazów, penetracja tego samego zagadnienia – problemu pokonywania trudności, pracy na rzecz innych, samozaparcia, które prowadzą człowieka na wyższe stadium człowieczeństwa.


Do góry


[1] K. Turwid, Oczekiwania (rozmowa z W. Pawlik), „Trybuna Odrzańska” 1980, nr 72, s. 4.

[2] K. Turwid, Oczekiwanie (Rozmowa z Wandą Pawlik), op. cit.

[3] K. Turwid, Oczekiwanie (Rozmowa z Wandą Pawlik), op. cit.